'); //-->
|
![]() |
![]() | ![]() |
| www.zso.pisz.pl/szk | |
|||||||||||||||
|
"Na wieczną pamięć współczesnym i potomnym, który niniejsze pismo oglądać lub o nim słyszeć będą, oznajmiamy, że my, brat Ulryk Fricke, komtur bałdzki i wójt Natangii, po dojrzałym rozważeniu z braćmi naszymi korzyści dla Zakonu, nadajemy wiernym mieszkańcom pod zamkiem naszym Jogannispurgk prawo pełnego rybołówstwa we wszystkich okolicznych jeziorach, kałużach i strumykach, jakie nam podlegają, przy pomocy sieci i wędek. Nie zezwala się im jednak na stawianie jazów w jeziorach i strumykach, by nie przeszkadzały w rybołówstwie prokuratorowi naszego zamku. Nie będą mieli oni prawa połowu na dwóch jeziorach zwanych Warsz [Roś] i Neden [Nidzkie], które pozostawiamy na użytkowanie naszego zamku. Zezwalamy też wymienionym mieszkańcom na łów i bicie różnego rodzaju dziczyzny, począwszy od strumyka Kierwika [w pobliżu Spychowa w powiecie szczycieńskim] aż po granicę litewską, w takim zasięgu, jak zajdzie potrzeba. Na dowód uznania zwierzchności, lub też naszych braci, mają oni oddawać zwykle po ćwierci z wszelkiego większego zwierza ubitego, za wyjątkiem niedźwiedzi i dzików, które wedle zwyczaju zatrzymują dla siebie. Do tego z uprawianego bartnictwa wymienieni mieszkańcy obowiązani będą sprzedać miód prokuratorowi zamku Johannispurgk, jeśli go zapotrzebuje na użytek braci, za 11 i pół grzywny za beczkę. Od tych swobód mają oni nam i naszym braciom dawać obowiązkowo od każdego dymu [domu mieszkalnego] po pół grzywny na św. Marcina." * *Przywilej z listopada 1367 roku - pierwszy dokument dotyczący Pisza A wszystko zaczęło się od szałasu...Taki to szałas myśliwski założyli Krzyżacy nad prawym brzegiem rzeki Pisy, aby później, w XIII wieku, rozbudować go do rozmiarów zamku, przy którym powstała osada rybacka. W przeciągu ośmiu wieków mieszkańcy Pisza przeżywali zarówno wiele radosnych, jak i smutnych, tragicznych chwil. Wielokrotnie nasze miasto było świadkiem krwawych, makabrycznych, a czasem wręcz apokaliptycznych, nieszczęść, pozostawiających po sobie trwogę, ruiny i śmierć. Epidemia dżumy z lat 1709-1711 z tysiąca dwustu zostawiła przy życiu jedynie czternastu mieszkańców. Wielki pożar z 1682 zniszczył zamek i całe miasto. Przetaczała się tędy niezliczona ilość wojsk, stoczono tu niejedną walkę zbrojną, wybuchło niejedno powstanie. Wojna polsko-krzyżacka (1519 r.), najazd tatarski (1656-57 r.), wojna północna (1700-1721 r.), wojna siedmioletnia i czteroletnia okupacja rosyjska (1757-1763 r.), powstanie kościuszkowskie (1794 r.), wojny napoleońskie (pocz. XIX w.), I wojna światowa, tzw. bitwy mazurskie i okupacja rosyjska i niemiecka (1914-1918 r.), represje wobec ludności polskojęzycznej w okresie międzywojennym, zajęcie Pisza przez wojska radzieckie i 75%-owe zniszczenie miasta (z 6 154 mieszkańców pozostało 230) - to nie wszystkie przyczyny spustoszeń i zniszczeń, które objęły, niestety, również część najpiękniejszych świadków historii - dobra kultury. Ziemia ta pamięta także wiele szczęśliwych dni. Jednym z nich był 8 listopada 1645 roku, kiedy to Pisz po długich staraniach otrzymał wreszcie upragnione prawa miejskie. Miasto przyjęło nazwę zamku - Johannisburg. ("Piszem" stał się dopiero w 1946 r.). Mazurzy nazywali miasto Jańsborkiem lub Hańsborkiem. Istnieją dwie hipotezy pochodzenia tej nazwy- jedna wywodzi ją od imienia pierwszego prokuratora piskiego, Jana Collyna, druga od zwycięstwa, które Krzyżacy mieli odnieść nad miejscową ludnością w dniu św. Jana PRAWA MIEJSKIE"My z Bożej łaski Fryderyk Wilhelm, margrabia Brandenburski, św. Rzymu, Wielkiej Rzeszy, elektor w Prusach, Cleve, Bergen, Szczecina, Pomorza, Kaszub, Wenedów, Śląska książę [następuje szereg tytułów] podkreślamy w tym dokumencie, że w Bogu spoczywający [...] Jan Zygmunt przyrzekł mieszkańcom Pisza nadać prawa miejskie i prawa obywatelskie i utrzymanie obywatelskie, których to przyrzeczeń dotrzymać nie mógł, więc ja, syn jego i następca, nadaję te prawa starającym się o nie, i osiedle pod naszym zamkiem Johannisburg położone i zamieszkałe podnoszę do godności miasta. Następnie podaję do wiadomości w imieniu naszym, naszych spadkobierców i następców wszem wobec, którzy o tym wiedzieć powinni, że: 1. Plac i miejsce, na którym do dziś osiedle Johannisburg się znajdowało, ma być podzielone na ulice i działki, tak aby miastem było w całym tego słowa znaczeniu ze wszystkimi potrzebami, jakie się każdemu należycie urządzonemu miastu należą. Od obok leżącego zamku ma przyjąć nazwę Johannisburg na wieczne czasy. 2. Miasto winno mieć burmistrza, radę, ławę ławników, porządek policyjny, także prawa zgodne z sumieniem. Burmistrza, radę, lawy i ławników należy wybierać co roku jesienią (in Reminiscere). Wszystkich ma zatwierdzać starosta książęcy. 3. Radni i ławnicy winni stosować pruskie prawo krajowe i według niego orzekać. 4. Ci, co zajmowali stanowiska w ubiegłym roku, muszą złożyć sprawozdania, dotyczące przychodów i rozchodów zarówno ogólnomiejskich, jak i kościołów, szkół szpitali, łaźni, piekarni i wszystkich innych służących wspólnemu dobru. 5. Na równi z innymi miastami nadaje się mieszkańcom prawo chełmińskie na wieczne czasy. 6. Miasto winno posiadać pieczęć miejską i nią się w sprawach urzędowych posługiwać. Pieczęć miejska winna mieć kształt okrągły, której połowa górnej części ma być czarna, druga połowa biała. Dolna część pieczęci ma mieć pole czerwone, wśród którego znajdować się będzie głowa św. Jana Chrzciciela na misce. Pod tym napis Silgillum Civitatis Johannisburgensis. 7. Mieszkańcy mają okazywać burmistrzowi, przewodniczącemu ławy, sędziemu, sołtysowi jak i innym osobom należącym do rady i ławy, szacunek i posłuszeństwo, i na każde ich wezwanie mają się stawić dobrowolnie i bez zwłoki, mają być obecni przy wydawaniu zarządzeń i decyzji. 8. Każdy obywatel winien okazać posłuszeństwo nadanym wilkierzom, tak, jak to jest w innych miastach. 9. Gdyby ktoś okazał sIę oporny, winien być ukarany według wspomnianego wilkierza, 10. Jeśli istnieją spory między obywatelami, mogą oni według swego uznania zwrócić się do właściwego miejsca dla rozsądzenia sprawy. 11. Starosta książęcy i pisarz, burmistrz i rada, ława i jej przewodniczący (sędzia), do których ktoś zgłasza się, mają dołożyć największych starań, żeby sporna sprawa chrześcijańskim pojednaniem została załatwiona. 12. Jeśli droga pojednania nie odniesie skutku, to spory stron w miejscu właściwym według prawa krajowego mają być rozpoznane, rozstrzygane i osądzone. 13. Obciążonej stronie w każdym wypadku w sprawach cywilnych i obywatelskich służy odwołanie od burmistrza do rady, od sędziego do ławy. Obu stronom służy apelacja do starosty książęcego, a radzie i lawie do nas. 14. W sprawach karnych i z przestępcami miasto może postąpić według pruskiego prawa, ale wyroki wymagają każdorazowo przedstawienia ich sądowi dworskiemu (Hofgericht) i nie mogą być wykonane przed zatwierdzeniem. W razie zatrzymania przestępców mają być oni przesłuchani, ich przyznania i wyjaśnienia mają być spisane, następnie wydany wyrok, który opieczętowany należy przekazać staroście książęcemu lub pisarzowi, mają oni pobrać należną opłatę, przekazać wyrok sądowi dworskiemu i czekać na jego zatwierdzenie. 15. Z kar i grzywien, jakie zapadną w ławie, należy się trzeci fennig sędziemu, a resztę należy oddać do starostwa. 16. Ile razy sądzić się będzie obywatela, winien starosta książęcy wysłać na roki sądowe pisarza lub inną osobę, która uczestniczyć będzie w sądzie. 17. Chcemy, aby dla rozwoju miasta i zaopatrzenia jego mieszkańców w żywność i inne potrzebne towary odbywały się cztery jarmarki [...]. 18. Oprócz tego należy utrzymać w każdy piątek targi. Rano w dzień targu winno się wywiesić chorągiew, latem o godzinie dziesiątej, zimą w dwunastej, i w ten sposób ogłosić początek targu. Dopóki chorągiew nie jest wywieszona lub zdjęta, to sprzedawcy nie mają prawa kupować żywności ani innych towarów domowych pod karą wyznaczoną przez radę. Starosta może kary te odpowiednio zmniejszyć. Nie chcemy wyzbywać się prawa pierwokupu, lecz sobie je zastrzegamy na zawsze z tym, że starosta ani inni nasi słudzy nie mogą korzystać z tego na swoją korzyść, a na niekorzyść naszych poddanych. 19. Od każdej zabitej sztuki bydła i świń należy oddać schab na rzecz starostwa. 20. Przy sprzedaży i zakupach obowiązują zawsze chełmińskie miary i wagi (korzec i łokieć). 21. Burmistrz i rada winni dopilnować, by towar na targu miał przepisaną wagę i miarę. Dla załatwienia tej sprawy starosta wysyłać winien każdorazowo kogoś zaufanego, aby sprawy na miejscu dopilnował. 22. Od każdego dymu (komina) i podwórza, od każdego rzemieślnika i najemnika należy płacić starostwu 1 grzywnę podatku. 23. Aby okazać łaskę, chcemy, by czynsz od straganów z chlebem i mięsem oraz od piekarni przekazywano na rzecz miasta. 24. Ponieważ warzenie piwa służy celom odżywczym miasta, chroni się je i nie stawia się przeszkód, za to jednak w miejsce akcyzy miasto ma wpłacać do kasy starostwu 300 grzywien rocznie. Jeżeliby ktoś poza wyszynkiem piwa chciał prowadzić wyszynk gorzałki, wolno mu to robić, ponieważ jest to pożywką, jakiej w mieście używa się, ale w zamian za to na wszystkich weselach, ucztach, chrzcinach wolno pobierać piwo tylko z naszego starostwa z wyjątkiem osób wolnych, które mogą pobierać piwo, gdzie chcą. 25. Drewno, potrzebne do budowy ratusza i więzienia, należy dostarczyć miastu z lasów książęcych za połowę ceny. 26. Zachowuje się dla mieszkańców miasta wolne połowy w rzece Pisie aż do granicy mazowieckiej i w jeziorze Małe Pogubie tylko na własny użytek. Każdą odłowioną tonę ryb należy odstawić do starostwa, które za beczkę płacić będzie 2 grzywny. Starostwo również wyśle kogoś, kto sprawy na miejscu dopilnuje. Płotki mogą rybacy zatrzymać dla siebie. Obowiązuje przestrzeganie prawa rybackiego. 27. Miasto winno utrzymać jednego listonosza; zapewniamy mu naszą łaską wolny wypas bydła na łąkach książęcych. 28. Obywatelom miasta zezwala się na wyrąb drzewa z lasu książęcego za Przeroślą na własny użytek za opłatą 1 grzywny od wozu. 29. Ponieważ bydło i owce z naszego folwarku Łupki chodzą na pola miejskie, zapewniamy prawo wolnego wypasu w naszej puszczy w miejscach nieszkodliwych. 30. Jeżeli chodzi o podwody i dalsze związane z tym obowiązki pozostaje miasto przy dotychczasowych obyczajach. 31. Winno się ulice i drogi przed miastem utrzymać w dobrym stanie, zaopatrzyć w mosty i bramy wejściowe do miasta, tak by miasto dobrze wyglądało. To wszystko my Fryderyk Wilhelm [z wymienieniem tytułów] nadajemy na pożytek obywateli i miasta, aby mieli, posiadali i korzystali. Rozkazujemy też naszym wiernym obecnym burmistrzom i ich następcom oraz rajcom, aby nasze miasto Johannisbug chcieli utrzymać i specjalnie uważać, aby każdego czasu chrześcijańskie było, w dobrym porządku policyjnym utrzymane, by obywatele miasta rządzili się wilkierzem, żyli spokojnie, wszelkie nieporządki, jakie zdarzałyby się, odrzucali, tak aby obywatelom i miastu zapewnić pomyślny rozwój. Chcemy także w imieniu św. Trójcy i naszym, naszych spadkobierców i następców, aby wszelkie prawa, sąd i porządek utrzymali i chronili. To wszystko jako dokument uważamy, własnoręcznie podpisujemy i pieczętujemy elektorskim sygnetem. Dan w Królewcu, 8 listopada 1645 roku. Fryderyk Wilhelm, elektor". OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA,czyli historia nieistniejącego zamku ![]() BAGNA, MOCZARY, PUSZCZE... ...w takim to otoczeniu powstał kiedyś na prawym brzegu rzeki Pisy drewniany grodek obronny, pełniący funkcje raczej gospodarcze niż warowne. Być może zatrzymywali się tu też dostojnicy zakonni w czasie polowań w puszczy. Budowę zaczęto prawdopodobnie w latach 1344 - 1345. 16 lat później zamek "odwiedzili" Litwini pod wodzą księcia Kiejstuta, który, biorąc odwet za porwanie jego syna przez Krzyżaków, przed wyjazdem postanowił zostawić po sobie wieczną pamiątkę za pomocą płomieni. Po pożarze, w roku 1376, odbudowano zamek, tym razem już murowany. Nie był to jednak koniec wojen i, co za tym idzie, pustoszenia zamku i okolicy INNE ZBROJNE INCYDENTYW latach 1392 - 1393 Johannisburg prowadził walki z Mazowszem. Początkowo nie były tak groźne, później jednak prokurator piski diametralnie zmienił taktykę wojenną na mordowanie, rabowanie, palenie. Bezbronnych rybaków, bartników, chłopów wieszano przed ich domostwami. Inny przykład nietypowej walki, choć zdecydowanie mniej krwawej, stanowił zatarg między starosta łomżyńskim Hieroniem Radziejowskim a załogą zamku. Prawdopodobnie podczas łowów urządzanych przez starostę piskiego myśliwi przekroczyli granicę i ubili zwierzynę Radziejowskiego. W listopadzie tegoż roku jego oddziały zbrojne napadły na zamek dwukrotnie, szczęśliwie jednak obrońcy wykupili się z opresji. Najazd tatarski z roku 1656 r. okazał się tragiczny dla wielu okolicznych miejscowości, jednak Johannisburg wyszedł z natarcia obronną ręką. Życie mieszkańców nie zawsze było takie brutalne, czasem zdarzały się wielkie uroczystości, organizowane na przykład z okazji wizyty ważnego gościa, w czasie których całe miasto świętowało - jego mieszkańcy spędzali czas na ucztach, śpiewach, tańcach... ![]() KRÓLEWSKI ZJAZD RODZINNYKról polski i elektor pruski, August II Sas, i jego krewniak - Fryderyk Wilhelm spotkali się na piskim zamku w roku 1698, witani trzykrotną salwą armatnią z dział twierdzy. Jednak to nie tęsknota za familią wywołała owo niezwykłe spotkanie. Jego przyczyną były konszachty polityczne- i to nie byle jakie, bo na skalę międzynarodową. Zaraz po przyjeździe kuzyni konferowali 2 godziny w komnatach zamkowych i, jak się później okazało, tematem rozmów nie było wcale wspominanie starych dobrych czasów. Właśnie wtedy król August zgodził się na koronację Fryderyka na króla w Prusach, w zamian za pomoc przy swoich staraniach o tron, elektor miał więc wyraźne powody do radości i do świętowania, czego wyraz dał podczas dalszej części wizyty. W programie znalazł się m.in. punkt pod tytułem:
"POLOWANIE - MASAKRA"Udział wzięli: świta królewska, panowie polscy i pruscy, służba leśna z całego niemal księstwa, tysiące chłopów do napędzania zwierzyny. 6 czerwca był ostatnim dniem dla wielu łosi, jeleni, saren, ostatnich tutejszych żubrów- razem 80 dużych sztuk. Dzięki polowaniu miejscowa ludność długo nie chodziła głodna, bo tam, gdzie padła zwierzyna, każdy, kto chciał, mógł jej brać tyle, ile tylko zdołał unieść. Gdyby wręczano statuetki Nemroda, z pewnością pierwszą otrzymałby król polski August, który nie spudłował ani razu. Miejmy nadzieję, że chodziło o zwierzęta, a nie o naganiaczy lub gajowych, bo takowych ofiar na tym polowaniu również nie brakowało. UCIECZKA W PRZEBRANIUJak piszą źródła: "król Stanisław Leszczyński w przebraniu, lądem, pieszo, wozem, jak popadło, przybył do Johannisburga, gdzie go rotmistrz od kawalerii pruskiej, Polak Ciesielski, przyjął". Niedługo po odjeździe Augusta II przybył do Johannisburga jego rywal do polskiej korony, król Stanisław Leszczyński. Podczas obu wizyt (1709 i 1734 r.) szukał on tu... schronienia przed wojskami rosyjskimi. Długo jednak nie zabawił, ponieważ wkrótce skorzystał z zaproszenia do zamku w Węgorzewie.
Takie wymiary posiadał łącznie ten, jak go nazywano, dom myśliwski na planie prostokąta z dziedzińcem brukowanym pośrodku oraz szeregiem pomieszczeń, z których każde miało swoje osobne przeznaczenie. Podrzędne mieściły się na parterze. Jak podaje inwentarz z roku 1507, były to m.in.: browar, piekarnia, kuchnia, spiżarnia, prochownia, zbrojownia, w której przechowywano również starą broń i amunicję. Piano mobile to nie żaden pojazd w kształcie pianina ale piętro pełniące funkcję reprezentacyjną, a mieściły się tam: komnaty prokuratora, gości, sala konferencyjna ozdobiona trofeami myśliwskimi, jadalnia. Pod zamkiem były głębokie podziemia. Kaplica znajdowała się na wschód od zamku w obrębie jego obwarowań. Studnie zamkowe, murowane i bardzo głębokie, mieściły się w północnej części obszaru zamkowego. Musiała tam istnieć też jakaś brama wjazdowa (prawdopodobnie od zachodu). SMUTNY KONIEC
Ostatni remont obiektu, który twierdzą przestał być 217 lat temu, przeprowadzono przed 264 laty. Większość swych murów utracił on już 167 lat temu. Po pożarze zasypano go gruzem i ostatecznie rozebrano. Do dzisiejszego dnia zachowały się jedynie szczątki fundamentu, bramy wjazdowej, styków piwnicy. Ale czy tylko tyle? Kto wie, może czasem w nocy błąka się tu nieszczęśliwa dusza jakiejś żony prokuratora albo cień gajowego zabitego przez przypadek na wielkich łowach, a może nawet tysiące duchów tych, którzy przedwcześnie umarli podczas wielkiej zarazy...
POD WEZWANIEM ŚW. JANA CHRZCICIELAZa tym zabytkowym murem kamiennym ![]() znajduje się kościół ![]()
...z późnorenesansowym ołtarzem głównym, (odnowiony w 1696 r.),...
barokową amboną
(1701 r.)
i siedemnastowieczną chrzcielnicą.
A najstarsza wśród tych zabytków jest wieża kościoła odbudowana po pożarze z 1694 roku. Jej ściany, z ryglówki, powstały w 1737 roku. Cała jest murowana i otynkowana. Składa się z trzech kondygnacji, z zamykającym się półkoliście otworem wejściowym na osi. Namiotowy dach wieży przechodzi w latarnię ośmioboczną. Na szczycie znajduje się zegar widoczny z czterech stron świata oraz (od 1739 roku) krzyż. Pozostała część budynku kościoła, wzniesiona w końcu XVI wieku, przebudowana została w 1843 roku. Zgodnie z planem Pisza wykonanym przez Guisego w 1684 r., dawniej wokół kościoła (większy krzyż) znajdował się cmentarz o regularnym układzie, z symetrycznie rozmieszczonymi mogiłami (kilka mniejszych krzyżyków), między którymi sadzono zapewne symbolizujące odrodzenie drzewa owocowe, co jest typowym rozwiązaniem z okresu średniowiecza. Przypuszczalnie cmentarz przykościelny funkcjonował do ok. 1838 r, kiedy zamknięto świątynię ze względu na fatalny stan techniczny.
Zmiłuy się Boże, zmiłuy nad nami. Narodził się nam Zbawiciel, |
| |||||||||||||||
| | webmaster |